Potrzebujemy drugiego człowieka, aby stać się człowiekiem.
Potrzebujemy pożywienia, aby żyć.
Potrzebujemy słowa pisanego, aby nakarmić naszą duszę, poszerzyć wiedzę, rozbudzić wyobraźnię, a przede wszystkim własną wrażliwość.
Dlaczego nie czytamy?

sobota, 17 grudnia 2016

Alicja w krainie czasów. Tom II. Czas opowiedziany - Ałbena Grabowska


Ałbena Grabowska
Alicja w krainie czasów. Tom II
Czas opowiedziany
Wydawnictwo: Zwierciadło
Ilość stron: 377
Wrzesień 2016
ISBN: 978-83-65456-23-6
Oprawa:miękka

Nie mogłam się doczekać drugiego tomu "Alicji w krainie czasów". Tom pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, opowieść o niezwykłej Alicji była niesamowita, wciągająca i bardzo autentyczna, zakończyła się zresztą w tak dramatycznych okolicznościach, co również podwajało moją ciekawość, co dalej. No i stało się, drugi tom przeczytany, ale czy jest powód, aby ponownie tonąć w zachwytach? Pierwszy raz Ałbena Grabowska mnie zawiodła.
Alicja po wypadku trafia do kliniki w Wiedniu. Jest daleko od najbliższych, osamotniona, nieznająca niemieckiego, wyobcowana zupełnie. Na całe szczęście jest niezwykle mądra i inteligentna. Sprytem i dobrocią powoli obłaskawia nieprzyjazne otoczenie, które z czasem staje się dla niej trampoliną do przyszłości. Alicja poznaje niezwykłe osobistości ze świata nauki, dostaje się na medycynę, zostaje lekarzem, ale życie samotnej kobiety w tamtych czasach do łatwych nie należy. Alicja wynajmuje w Wiedniu pokój u bardzo szanownej starszej damy, ma miłe współlokatorki i wydaje się, że akcja powoli nabierze rumieńców, bo zbliżają się niespokojne czasy, a wybuch pierwszej wojny światowej wisi w powietrzu.
Niestety dalsze losy Alicji zaczęły mnie nudzić, miałam wrażenie, że wszystko w powieści się sypie, jak domek z kart. Wartka i miła w odbiorze historia zaczęła być chaotyczna i niesmaczna. Alicja trafia do cyrku, pojawiają się dziwne postaci, szpiedzy, niepotrzebne udziwnianie. Powieść doczytałam jednak do końca, ale niestety, porównanie w pierwszym tomem wypada bardzo blado. Z Alicją roztajemy się w Paryżu, metrykalnie ma pięćdziesiątkę, jednak nadal wygląda jak dwudziestolatka, przed nią nęcąca propozycja i szansa powrotu do Polski. Natomiast przed czytelnikami jawi się perspektywa tomu trzeciego, tylko ja już nie wiem, czy będzie mi się chciało w niego zanurzać.
Czcionka tradycyjnie pchełkowata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...