Potrzebujemy drugiego człowieka, aby stać się człowiekiem.
Potrzebujemy pożywienia, aby żyć.
Potrzebujemy słowa pisanego, aby nakarmić naszą duszę, poszerzyć wiedzę, rozbudzić wyobraźnię, a przede wszystkim własną wrażliwość.
Dlaczego nie czytamy?

sobota, 23 maja 2015

Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny - Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg


Anna Maria Goławska
Grzegorz Lindenberg
Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny
Wydawnictwo: CiS
Ilość stron: 248
Marzec 2015
ISBN: 978-83-941336-0-3
Oprawa: miękka
Papier kredowy


Nie jestem ekspertem od literatury podróżniczej, a wszelkie przewodniki od zawsze omijałam szerokim łukiem. Nie biorąc książki do ręki wiedziałam, że trochę waży, bo ma kredowy papier, literki są malusie, więc po cóż katować oczy czytaniem, a zdjęcia pewnie i tak nie  oddają piękna naturalnego krajobrazu. W przypadku tej książki zadziałała magia dwóch wyrazów: Toskania i Umbria. Odwiedziłam ten rejon świata dwa razy. Niedawno byłam tam na zorganizowanej wycieczce, była to niejako podróż sentymentalna po latach. Niestety, podziwianie Toskanii i Umbrii z biurem podróży to istny koszmar, szybko tu, szybko tam, trzeba zobaczyć to trzeba tamto, szybciej, szybciej, bo na godzinę, bo na czas. Nic tak mnie nie zmęczyło jak ta wyprawa. Gdyby nie to, że byłam w ukochanym rejonie świata i chłonęłam na każdym kroku piękno natury, a wieczorem dostawałam pełną michę cudownych makaronów z przeróżnymi sosami, to chyba bym wszystkich tam pogryzła. Włoskie miasta naprawdę zostaną kiedyś zadeptane i dosłownie wdeptane w głąb skorupy ziemskiej przez tabuny zorganizowanych brygad turystycznych. Wiele lat temu byłam tam na zupełnie innych zasadach. Jako grupa studenciaków z chudzieńkim portfelem pojechaliśmy podbijać Włochy zdezelowanym autobusem. Spanie na dziko na plaży, albo na polu namiotowym, skubane po drodze winogrona, wszędzie powoli, bocznymi drogami, to dopiero było coś. Wtedy dostrzegaliśmy piękno, które pozostało na czarno-białych fotografiach, a miejsca, które wtedy zobaczyłam, od razu pokochałam. Czytając „Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny” odbyłam prawdziwą podróż sentymentalną. Autorzy przewodnika opisali ten cudny rejon świata moimi oczami.
Przewodnik podzielony jest na dwie części. Część pierwsza „Dlaczego Toskania” jest rewelacyjna. Zapoznaje nas z codziennością i obyczajowością. Sjesta, jedzenie, język, noclegi, przestrogi i dobre rady, wszystko w przystępny sposób opisane. Natomiast druga część to podróż przez regiony. Autorzy w bardzo przystępny i wyjątkowo lekki sposób opisują miejsca często odwiedzane przez turystów, ale też takie, o których niewiele osób wie, a są cudowne i godne obejrzenia. Sporo historii, opisów zabytków, dzieł sztuki oraz dokładnych informacji jak, gdzie, co i kiedy. Mając taką książkę w ręku można samemu zdobywać świat, bez oprowadzacza wycieczek z kwiatkiem w ręku i słuchawką w uchu. Ależ byłam głupia, że nie rozejrzałam się za tą książką przed ostatnią moją podróżą, na wiele rzeczy spojrzałabym inaczej, a przede wszystkim wiedziałabym na co zwrócić baczniejszą uwagę.
Szczerze mówiąc, jest coś co mnie drażni w tej notabene świetniej książce, mianowicie okładka. Mimo całej mojej miłości do kotów, to okładka niestety nie przyciągnęłaby mojej uwagi stojąc na księgarskiej półce. Te kochaniutkie kociaki wyglądają dokładnie jak te z mojego podwórka, no i krzesła nawet podobne, a ja już na okładce chciałabym podziwiać wybujałe cyprysy lub cudowne kwiaty wspinające się po kamiennym murze. No cóż, zawsze mówię, że nie ocenia się książki po okładce, tak też jest i w tym przypadku, okładka taka sobie (jak dla mnie) ale środek świetny. Ale to tylko moja opinia, ilu ludzi tyle gustów, może koty podziałają na innych. Jak na porządny przewodnik przystało papier kredowy jest na swoim miejscu i czcionka również nie grzeszy wielkością, jednak warto mimo wszystko wziąć go do ręki, przeczytać i wyruszyć w prawdziwą i lekko szaloną podróż po Toskanii i Umbrii. Tego sobie i innym z całego serca życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...