Potrzebujemy drugiego człowieka, aby stać się człowiekiem.
Potrzebujemy pożywienia, aby żyć.
Potrzebujemy słowa pisanego, aby nakarmić naszą duszę, poszerzyć wiedzę, rozbudzić wyobraźnię, a przede wszystkim własną wrażliwość.
Dlaczego nie czytamy?

poniedziałek, 13 października 2014

Młyn nad Czarnym Potokiem - Anna J. Szepielak


Anna J. Szepielak
Młyn nad Czarnym Potokiem
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 528
Wrzesień 2013
ISBN: 978-83-10-12417-3
Oprawa: miękka


"W sytuacjach trudnych, najlepiej wrócić do źródła"



Czasami tak bywa, że rodzina latami się nie widzi, niektórzy znają się tylko z opowiadań lub starych fotografii. Marta mieszka w Warszawie, podobnie jak jej młodsza siostra. Dziewczyny, pomimo, że są zupełnie różne i odmienna jest ich sytuacja życiowa, świetnie się dogadują, zresztą mają cudownych rodziców, pozostawionych w małym podtatrzańskim miasteczku, reszta rodziny też jest niezła i spotykają się z nimi przy okazji świąt. Inaczej się sprawa ma, kiedy pewnego dnia dziewczyny dowiadują się, że zmarła krewna z zagranicy, a jej spadkobierczynie chcą przyjechać do Polski i poznać rodzinę. Wywołuje to pewien popłoch, bo przecież należy im się część spadku, trochę ziemi i prawo do młyna nad tytułowym Czarnym Potokiem. Trzeba to wszystko jakoś zorganizować i pokazać się z jak najlepszej strony. Marta okazuje się doskonałą osobą do pomocy we wszystkim, siedzi w domu, nie pracuje, opiekuje się małą córeczką, mąż załapał robotę na "Zielonej Wyspie", z jej przyjazdu na prowincję wynikną same korzyści, dla wszystkich, ale czy na pewno dla niej samej? Ona tak tego nie odbiera, czuje się porzucona, osamotniona, niedoceniana i wykorzystywana, ma wrażanie, że nikt się z nią nie liczy. Jednak jedzie do rodziców i postanawia dać z siebie wszystko, rzuca się w wir przygotowań, które są doskonałym lekiem na osobiste problemy.
Wspomnienia w kolorze sepii
Powieść opasła, ale czyta się wspaniale, dotyka powszechnych problemów, codzienności, jest bardzo autentyczna w przekazie, żadnych dziwactw i niesamowitych sytuacji. Świetna obyczajówka, prosta, ale mądra i rzetelna. W sytuacjach trudnych, najlepiej wrócić do źródła.

2 komentarze:

  1. Mnie też się "Młyn" baaardzo podobał. Mała uwaga - mam wrażenie, że to miasteczko to raczej koło Nowego Sącza było, bo jeździły tam na zakupy. A nie pod Tatrami:) Nie wszędzie są ci sami górale. A teraz stoję w długiej kolejce do nowości w bibliotece - "Wspomnienia w kolorze sepii" to podobno częściowo dalszy ciąg "Młyna".
    Pozdrawiam,
    Basia P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz, i uwagę, która jest jak najbardziej słuszna. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko napisać, że ja mam tak daleko w góry, że jak jestem już w Krakowie, Limanowej, czy Nowym Targu, to już widzę Giewont i jestem szczęśliwa, do Nowego Targu to już, jak dla mnie, rzut beretem.
    Co do "Wspomnień w kolorze sepii", to jeszcze nie czytałam, natomiast słyszałam, że to nie całkiem kontynuacja, zazębiają się podobno troszkę bohaterowie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...